
Od 1 października 2025 roku w Polsce obowiązuje system kaucyjny, mający na celu zwiększenie efektywności recyklingu opakowań po napojach. Choć głównie dotyczy on producentów i dystrybutorów napojów, wprowadzenie tego systemu może mieć również wpływ na sektor pszczelarski.
System skonstruowany na korzyść operatorów
System kaucyjny w Polsce jest zdecentralizowany, co oznacza, że przedsiębiorcy mają możliwość powołania własnych podmiotów zajmujących się zbiórką opakowań. Daje to operatorom dużą swobodę w projektowaniu zasad działania systemu oraz sposobu zarządzania nim.
Jednakże, jak wskazują niektórzy eksperci, system ten może być skonstruowany w taki sposób, że operatorzy mogą uzyskiwać znaczne przychody z nieodebranych kaucji. Szacuje się, że w pierwszym roku funkcjonowania systemu, około 23% opakowań – ponad dwa miliardy sztuk – nie zostanie zwróconych, co może generować dochody w wysokości około 1 miliarda złotych rocznie.
Dodatkowo, operatorzy mogą czerpać zyski ze sprzedaży odzyskanych surowców, takich jak plastik czy metal, co stanowi kolejny strumień przychodów.
Przeczytaj także – Mercosur a pszczelarze – Wsparcie dla rolników i pszczelarzy po wprowadzeniu umowy UE-Mercosur
System kaucyjny w Polsce – kto naprawdę na nim zyska? Mały producent czy wielki koncern?
Gdy zapowiadano wprowadzenie systemu kaucyjnego w Polsce, wielu miało nadzieję, że będzie to milowy krok w stronę ekologii, gospodarki obiegu zamkniętego i mniejszej ilości odpadów. Zamiast tego, coraz więcej głosów wskazuje, że w praktyce może on stać się kolejnym mechanizmem, który w większym stopniu zasili konta wielkich korporacji niż poprawi stan środowiska.
Jak miało być, a jak jest naprawdę
Oficjalny cel systemu kaucyjnego brzmi pięknie: „ochrona środowiska i zwiększenie poziomu recyklingu opakowań”. Jednak za tą szczytną ideą kryje się konstrukcja finansowa, w której to operatorzy systemu – czyli spółki powoływane przez duże koncerny napojowe – stają się faktycznymi beneficjentami.
Kiedy kupujemy napój w plastikowej butelce, szklanym słoiku czy puszce, płacimy kaucję. Teoretycznie możemy ją odzyskać, oddając opakowanie. W praktyce jednak, według szacunków branży, zwrot opakowań w pierwszych miesiącach funkcjonowania systemu może sięgnąć zaledwie 12–15%.
Reszta? Zostaje w kasie operatorów.
Gdzie trafiają pieniądze z nieodebranych kaucji?
Załóżmy, że roczny obrót systemu wyniesie ok. 8 miliardów złotych – tyle szacuje Ministerstwo Klimatu, biorąc pod uwagę liczbę butelek i puszek wprowadzanych na rynek.
Jeśli tylko 12% kaucji zostanie faktycznie odzyskane, oznacza to, że 88% pieniędzy z systemu zostaje w rękach operatorów.
To około 7 miliardów złotych rocznie, czyli:
➡ ponad 580 milionów miesięcznie
➡ około 19 milionów złotych dziennie
Są to środki, które – zgodnie z ideą systemu – miały krążyć między producentami, konsumentami i recyklerami. W praktyce jednak trafiają głównie do kilku dużych podmiotów zarządzających systemem.
Wspieraj Polskie firmy – Jak wspierać pszczelarzy? Kupuj świadomie i ratuj pszczoły
Dlaczego zyskują duzi, a tracą mali?
Wielkie koncerny napojowe mają środki, by tworzyć własne organizacje kaucyjne i kontrolować przepływ pieniędzy. Dla nich system jest kosztowny, ale przewidywalny — inwestycje w infrastrukturę recyklingu szybko się zwracają.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja drobnych producentów – jak pszczelarze, lokalne tłocznie soków czy mali przetwórcy.
Ci, którzy rozlewają swoje produkty w szklane słoiki czy butelki, muszą:
- płacić dodatkowe opłaty za włączenie do systemu,
- oznaczać opakowania specjalnym logotypem,
- raportować ilość opakowań,
- ponosić koszty dostosowania produkcji.
Dla małej pasieki czy lokalnej manufaktury to często biurokratyczna i finansowa bariera nie do przeskoczenia.
Co to oznacza dla pszczelarzy?
W przypadku pszczelarzy sytuacja wygląda znacznie korzystniej niż w wielu innych branżach. System kaucyjny nie obejmuje słoików po miodzie, dlatego producenci naturalnych wyrobów pszczelich nie są obciążeni dodatkowymi kosztami ani formalnościami.
To dobra wiadomość także dla klientów – cena miodu w szklanych słoikach nie wzrośnie z powodu wprowadzenia kaucji. Pszczelarze nadal mogą sprzedawać swoje produkty w tradycyjnych, ekologicznych opakowaniach wielokrotnego użytku, które od lat są symbolem jakości i zaufania.
Podczas gdy duże koncerny będą musiały dostosować się do nowych regulacji i doliczać kaucje do produktów w butelkach PET czy puszkach, miód od lokalnych pszczelarzy pozostanie wolny od dodatkowych opłat. To oznacza, że wybierając miód w słoiku, konsumenci nie tylko wspierają polskie pasieki, ale też zyskują produkt o niezmiennej, uczciwej cenie i najwyższej wartości naturalnej.
Czas na świadome decyzje konsumenckie
System kaucyjny, choć zaprojektowany z dobrymi intencjami, w praktyce staje się kolejnym przykładem, jak biurokratyczne i finansowe mechanizmy faworyzują wielkich graczy kosztem małych producentów i lokalnych społeczności.
To właśnie dlatego tak ważne jest, by świadomie wspierać polskich rolników i pszczelarzy — wybierając produkty z lokalnych pasiek, przetwórni i gospodarstw, które działają uczciwie i realnie dbają o środowisko, a nie o bilans korporacyjny.